Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
24 posty 669 komentarzy

Moje komentarze

  • Już na samym wstępie pomienionej książki autor zauważa dziwną prawidłowość w dziejach Polski.
    cytuję:
    Polacy w obronie konstytucji 3-go Maja 1791 roku nie
    wystąpili wtedy, gdy Rosja była zajęta wojną w Turcji, lecz
    czekali, aż zawarłszy z nią pokój, uzyska swobodę ruchów
    i mając armję wolną, zwróci ją przeciwko Polsce. To spowodowało drugi rozbiór Polski. Powstanie z roku 1794 wybuchło
    w czasie, gdy Polska nieprzygotowana zupełnie, nie miała ani
    wojska, ani pieniędzy, ani jedności i zapału. To spowodowało
    trzeci jej rozbiór.
    W r. 1829 prowadziła Rosja wojnę z Turcją. Polacy
    czekali aż ją ukończy i dopiero wówczas tj. w roku 1830
    zrobili powstanie, zakończone pogromem. W roku 1854 wybuchła wojna krymska, w której prawie cała Europa była
    przeciw Rosji. Polacy nie chwycili wtedy za oręż, którego
    zwycięstwo nie mogło ulegać wątpliwości, Natomiast zerwali
    się do powstania w r. 1863 niemal z gołemi rękami.
    „Pamiętnik z przeżyć wielkiej wojny” Wincenty Daniec
  • Też mi się nie chciały linki otworzyć,
    aliści wystarczyło ręcznie zamienić w pasku adresu https:// na http:// i bez żadnych problemów się otwarło, albo otworzyło, nie jestem pewien.
    W linkach nie ma sprecyzowanego protokołu, jeśli więc ktoś przegląda notkę w https (szyfrowane) to przeglądarka automatycznie stosuje taki sam protokół do linka, a biblioteka z cyfrowymi książkami najwidoczniej httpeesa nie obsługuje.
    A jeśli ktoś przegląda neona z http to linki w tekście działać powinny bez problemów.

    A co do pokazu treści, to przeglądarka HTML5 na tamtej stronie jest do.... luftu
    Jest tam z boku przycisk pobierz na dysk. aha, ale trzeba mieć zainstalowane Djvu, w wersji dla posiadanego przez się systemu operacyjnego.
    „Pamiętnik z przeżyć wielkiej wojny” Wincenty Daniec
  • @sigma 14:20:32
    Różowe króliki, obserwując tę scenę nie mogły wyjść ze zdumienia, jak w takich gorących okolicznościach letniej przyrody fuzja zimną pozostała. Najwyraźniej wysoka temperatura jej nie robiła, całkiem inaczej niż królikom, które w taki upał wytrzymać były w stanie jedynie w okolicznościach lodówki, gdzie klimat saharyjski miejscowo zmieniał się w syberyjski.
    Kiedy więc mrożone różowe króliki, po gorącym lecie wyszły wreszcie z lodówki i strząsnęły resztki sopli z uszu, ruszyły za Tapirem , dżipiesem i zimną fuzją zdziwione, że fuzja taka niegorąca.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @bez kropki 17:50:27
    A to wobec tego ostatnie wersy powinny być takie:
    Bo choć masz cierpliwość złotą
    nie wygrasz z głupotą.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @Ywzan Zeb 18:16:59
    didaskalia:
    Ostatnie wersy dotyczą tylko i wyłącznie mojego własnego komentarza, w którym brakło mi pomysłu na zakończenie, więc wpisałem coś na siłę ;)
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @
    Strzeżcie Babcie włosy wasze,
    kiedy Ludwik wraz z Tomaszem
    zamiast zaszyć się gdzieś w szynku
    kręcą się po rynku.
    Kiedy z mamą idziesz w miasto,
    strzeż się dziecko KODerastów,
    bo choć grzecznąś jest dziewczynką,
    zostaniesz blondynką. [vide JSW]
    Kiedy w tekście widzisz wyłom
    strzeż coś wpisać się na siłę
    choćbyś miał atrament złoty,
    napiszesz głupoty.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • Dogi i śliwki, śliwki i dogi
    Dogi zżarły śliwki, śliwki zżarły dogi,
    zżarły na surowo, czy też je w pierogi
    wsadziły, a jakimś oblepiły ciastem,
    zamiast tak surowo traktować tę kastę.

    Dogi zżarły śliwki, śliwki zżarły dogi,
    na talerzu jadły, czy jadły z podłogi,
    albo też ze szklanki, gdyż nie szczędząc potu
    przyrządziły sobie dwa litry kompotu.

    Dogi zżarły śliwki, śliwki zżarły dogi,
    przecie to posiłek skromny a ubogi.
    Po cóż taką marność, badać, niedowierzać,
    atoli powiedzcie kto tu kogo zeżarł.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • W temacie łupki bitumiczne, to mi się skojarzył Andrzej Waligórski
    i o edukacji też jest trochę.

    ŁUPKI

    Żył raz pewien słynny naukowiec
    Profesor Nauk Geologicznych
    Co pracował jako wybitny fachowiec
    Przy wyszukiwaniu łupków bitumicznych.
    Niewiele jest ludzkich grupek
    Dokładnie i bezbłędnie wiedzących
    Co to znaczy bitumiczny łupek
    /chyba że dupek i do tego dzwonny/.
    I my także się na tym nie znamy,
    Nie wiemy jakie ma zastosowania,
    Tylko tak na plus minus przypuszczamy
    Że jak łupek, to zapewne do łupania.
    Może kiedy kogoś łupnąć trzeba?
    Lub do wyrobu sztucznych łup na pomidory?
    W każdym razie gość zarabiał na kawałek chleba
    Wiercąc w ziemi głębokie otwory,
    Różne skały badając przez lupę
    I wyrzucając je zaraz
    Z okrzykami: - To nie łupek, to nie łupek, to nie łupek,
    I to też nie łupek, kurdebalans!
    Tak pracował wiercąc kamień, piach i błoto
    Włosy mu się z czasem przerzedziły,
    Aż raz nagle natrafił na złoto
    Pod postacią o ...gdzieś takiej grubej żyły...
    Zaraz mu na szyi wyszła gula,
    Chciał coś krzyknąć, ale na próżno,
    Więc pochwycił flaszkę z napisem "Vistula"
    I się prawie natychmiast urżnął.
    Podopuszczał się różnych ekscesów
    Ze sprzątaczką o nazwisku Zofia Kaczka,
    Przyczem darł się: - jestem bliski sukcesu!!!
    - Jak to bliski? - zapytała sprzątaczka,
    jodynując sobie w międzyczasie kota,
    Który odniósł obrażenia liczne.
    - A bo - wyjaśnił geolog - w pobliżu złota
    Występują czasem łupki bitumiczne!
    ... tak tak, jak byśmy na tę historię nie popatrzyli,
    Zbyt wąska specjalizacja stwarza szlachetnych debili.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • Zamek w lesie
    Uczesani, zgrzebni, czyści
    płyną rzeką anarchiści.
    Płyną noce dni i ranki,
    by budować zamki.
    A zazwyczaj bardzo srodzy
    dziś są cisi ekolodzy,
    jakby ktoś im zamknął klamkę.
    Lecz wiszącą nad tym zamkiem
    ktoś rozerwał ciszę błogą.
    „Wot kozaki, chcą i mogą”
    Lecz ja sądzę, drogie dzieci,
    że rozpuści się w Noteci,
    choć na dzisiaj to afera,
    za rok jakiś gdzieś od teraz.
    Kilka płotek sąd ukarze,
    i zapomną dziennikarze,
    zamek się rozrośnie w lesie,
    i nadejdzie znowu jesień.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @bez kropki 18:07:48
    Nie bardzo chcem marudzić, ale jak mawia klasyk muszę.
    Boć Pan ten, zapytany o praktyczny przykład podaje jakąś komunę w Hiszpanii, nawet sobie Gewarę namuralowali. Pod zdjęciem tego Cze napisano, kopiuję:
    Pytanie: W swoim życiu odwiedziłeś miejsca, gdzie anarchizm działa w praktyce. Jedno z nich leży w Hiszpanii.
    Odpowiedź: To Marinaleda - wioska w hiszpańskiej Andaluzji. Może nie jest to idealny model anarchistyczny, ale obowiązuje tam własność wspólna i kolektywny system decyzyjny. Ludzie wspólnie budują tam domy, ale nie wiedzą, który jest dla kogo, więc każdy stara się tak samo. Potem są dopiero losowane.
    (koniec kopii)
    Czyli nieidealnie, ale za kolektywizm i własność wspólną należy się pochwała.
    Z drugiej jednak strony podaje i przykład taki (znowu będzie kopia):
    [...] robotnicy zrzucili się, by wykupić fabrykę przeznaczoną do likwidacji i zarządzają nią na zasadach spółdzielczych. Takie same kooperatywy-spółdzielnie działają w Hiszpanii. I to pracownicy są właścicielami. A w zasadzie nie pracownicy, a partnerzy.
    (koniec kopii)

    Na tym polega zasadniczy problem z ideologami, że przeważnie każden z nich wyuczył się jednego narzędzia i wszystko tym jednym narzędziem robi. Jak się nauczy obsługiwać młotek, to wszystko będzie robił młotkiem i wbijał gwoździe i wyjmował i robił (wiercił?) dziury w ścianie i ciął deski etc.. jak się nauczy piłować to do wszystkiego będzie używał piły i do cięcia desek i do wycinania dziur w ścianie i do wbijania gwoździ itd. Jak złapie w swoje ręce grabie to i orał i kosił będzie grabiami, ...

    Nie rozumie jeden z drugim, że do rożnych robót są różne narzędzia, że to, co sprawdzić się może w zarządzaniu fabryką niekoniecznie musi być dobre przy zarządzaniu domem.
    W rezultacie przedstawia się nam fałszywą alternatywę miedzy Randowskim (od Ayn Rand) społeczeństwem "cnotliwych egoistów", albo komunistyczną spółdzielnią bez granic (dzielimy się wszystkim: od fabryki przez domy do żon)
    Zamiast dobierać narzędzia w zależności od rodzaju prac i planowanych celów.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @tadman 22:56:00
    Ja sądzę, że (oprócz w.w.) jest to część planu pozbawienia ludzi własności, upaństwowienia, albo chociaż zetatyzowania (zbiurokratyzowania,) wszystkiego, bo przecież urzędnicy państwowi z bankowymi, z korporacyjnymi się wymieniają, i to we wszystkie strony.
    Ale do adremu, czyli co tu ma do rzeczy własność.
    Ano ma, jak ktoś chce coś mieć, może niewiele, chce pracować na swoim, to trzeba mu dołożyć obowiązków, rozliczeń , sprawozdań, pozwoleń, raportów, podatków, "ułatwień", kontroli, żeby mu się szybko odechciało mieć własne choćby gacie i szybko zacznie się rozglądać za jakimś etatem, żeby go ktoś wyręczył z tej całej biurokracji.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @sigma 10:32:42
    Instynkt spiskowy podaje mi zgoła odmienną interpretację.
    Zważywszy na nieodległy wyrok w sprawie pewnego drukarza, oraz niemałą emeryturę, skłaniał bym się raczej do tezy, że uniknięciem katastrofy była zgoda na wynajem, gdyby bowiem zgody nie wyraziła zostałaby oskarżona o dyskryminację, po czem być może wyszlamowana przez niezawisłe sądy ze znacznej części emerytury.
    Taki nowy sposób okradania ludzi, po oszustwach "na wnuczka", "na policjanta" ktoś wykombinował, żeby z pomocą niezawisłych sądów okradać "na pedały".
    Ale to tylko przypuszczenia, pardą teorie spiskowe.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • Pozwalam sobie dodać do bazy tekstów, książkę następującą:
    Prof. Karol Górski: Społeczny ustrój średniowiecza
    http://www.dystrybucjonizm.pl/prof-karol-gorski-spoleczny-ustroj-sredniowiecza-ksiazka/
    Jeśli nie zauważyłem i jest wyżej, to przepraszam.
    ODRZUĆMY ŻYDOWSKĄ EKONOMIĘ!
  • @sigma 11:06:06
    Ale nie każdy nosi ze sobą ścierkę, natomiast kóżden kulturalny człowiek zawsze ma przy sobie teleskop.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @bez kropki 14:58:44
    Niech no tylko wpadną w łapy
    takiej baby te randapy,
    wnet obficie będą przezeń
    zlane preparatem miedze,
    własne i wszystkie sąsiednie,
    polnych gruszy liczba zrzednie.

    Lecz siekierę mam pod liściem,
    mogę więc... zakląć siarczyście.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @sigma 20:04:12
    Zjeżony, a nieprzejednany Tapir twardo stojący na gruncie zaparcia zadnimi nogami, ciągnął za koniec świata. Spostrzegłszy, że wysiłek rezultatów nie przynosi żadnych, naszło go zastanowienie, czy nie lepiej byłoby od początku.
    Zastanowienie albowiem ostatnimi czasy dziwnych takich manier nabrało, że, ni z tego ni z owego, nachodziło niczego niespodziewających się sąsiadów.
    ...jednakowoż skrzętnie omijając sfery zbliżone do rządowych.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @sigma 12:00:09 Tego nie da się wynieść do lasu, niestety.
    Zwłaszcza z końcem świata byłoby trudno.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • @bez kropki 11:44:45
    Roków parę temu nazad, wylał Dunajec. Nie zalało wszystkich chałup, kilka położonych wyżej się ostało. W jednej z nich zgromadzili się wypoczywający we wsi przybysze. Stoją przy oknie, coś sobie pokazują, a dziwują się, a ślepia wybałuszają, aż w końcu jeden z nich nie wytrzymał i pyta:
    - Gospodarzu, a co to jest tam w dolinie, wszystko pod wodą, a po wodzie tam i nazad pływa kapelusz. Co tam za dziwny nurt jest, że go tak zawraca?
    Gospodarz nawet nie podchodząc do okna odpowiada:
    - A, to stary Gąsienica, uparł się, że powódź nie powódź a pole zaorać trzeba.

    Wielki Tydzień, czy niewielki ...
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • Ze spraw inszych
    niezmiernie spodobało mi się proroctwo Glorii znalezione w krzakach, jakoby czekało nas nowe odczytanie nazwy "Rzeczpospolita Obojga Narodów".
    Bo "Rzeczpospolita przyjaciół" nijakiego zakorzenienia w oficjalnej historii ni ma, a "Rzeczpospolitej Obojga Narodów" tak całkiem z historii wymazać się nie da, a jak się doprecyzuje jakież to narody, to się może okazać, że odpuszczą szlachcie to pijaństwo i warcholstwo, a może nawet uznają, że to najbardziej postępowy kraj był. Do '68 oczywiście, kiedy w wyniku czystek antysemickich jeden z narodów musiał opuścić Rzeczpospolitą.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.
  • Wojciechowa nie omieszkała oczywiście ponarzekać nieco na ciężką dolę pańszczyźnianej baby
    Co za dola, co za czasy,
    cały dzień robię kiełbasy
    i to nie ze świniobicia,
    ale przy pomocy szycia.
    Zamiast mięso i przyprawy
    w kiszki nawlec, groch w rękawy
    cały dzień muszę zaszywać,
    żeby ta wywłoka krzywa,
    pardą, oczywiście chuda,
    miała z tej kiełbasy ubaw.
    Jaja bzdyklaczy optymistyczne nr XX czyli gorzej już było.

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930